pl | en
Reprezentacja w sądach
udzielanie porad prawnych
sporządzanie apelacji, pism i odwołań
więcej...
Obsługa prawna
Kompleksowa obsługa prawna osób fizycznych i podmiotów gospodarczych
więcej...
Jakość
Wysoka jakość świadczonych usług
więcej...
Doświadczenie
Doświadczenie, zaufanie, rzetelność i profesjonalizm.
więcej...
Porady Fakt - 08.09.2011
11.05.2012

1. Kiedy miałam 4 lata moi rodzice rozstali się. Mój ojciec wraz z siostrą pozostał na gospodarstwie na wsi, a ja z mamą przeniosłyśmy się do miasta. Ojciec umarł w 1997 r., nie zostawił żadnego testamentu, nie żyje już także mama. Proszę o poradę, czy mi się coś należy z majątku po ojcu (gospodarstwo rolne ok. 4 ha, budynki gospodarcze, 4 ha lasu)? W sądzie w Hrubieszowie powiedzieli mi, że mi się nic nie należy. Czy to jest możliwe?

Opisana przez Panią sytuacja nie pozwala na szczegółową analizę sprawy, jednakże muszę z przykrością stwierdzić, że istnieje możliwość, że pomimo istnienia majątku pozostałego po ojcu, nie będzie Pani brana pod uwagę w razie ustawowego podziału gospodarstwa rolnego.
Zgodnie bowiem z przepisem art. 1063 kc dziedziczenie gospodarstw rolnych podlega szczególnej regulacji. I tak, w myśl zasady przewidzianej przez art. 1059 kc (stosowanego do spadków otwartych przed dniem 14 lutego 2001 r.) spadkobiercy dziedziczą z ustawy gospodarstwo rolne, jeżeli w chwili otwarcia spadku stale pracują bezpośrednio przy produkcji rolnej, mają przygotowanie zawodowe do prowadzenia produkcji rolnej, są małoletni bądź też pobierają naukę zawodu lub uczęszczają do szkół, albo są trwale niezdolni do pracy. Jeżeli zatem w chwili śmierci ojca nie spełniała Pani jednej z powyższych przesłanek, to istnieje szansa, że nie odziedziczy Pani po ojcu udziału w gospodarstwie rolnym. Proszę jednak pamiętać, że nie wyklucza to jednocześnie sytuacji, w której Pani zostać spadkobierczynią rodziców, jeżeli w skład ich majątku wchodziło również coś poza gospodarstwem, wówczas bowiem stosuje się zasady ogólne.

2. Jestem właścicielem nieruchomości, na której rośnie drzewo – świerk. Ponieważ rozrósł się on znacznie i zasłania większość okien w moim domu, a ponadto zagraża bezpieczeństwu przewodów wysokiego napięcia znajdujących się na działce, postanowiłem go wyciąć. Wystąpiłem już nawet z wnioskiem o udzielenie pozwolenia do wójta. Mam jednak pytanie – czy będę musiał zapłacić za wycięcie tego drzewa? Dodatkowo dowiedziałem się, że jeśli świerk ma rozdwojony pień, to zapłacę podwójnie. Czy to prawda?

Rzeczywiście, zgodnie z art. 85 ust. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, jeżeli drzewo rozwidla się na wysokości poniżej 130 cm, każdy pień traktuje się jako odrębne drzewo. Wówczas więc trzeba uznać, że opłata pobrana za wycięcie drzewa będzie naliczona podwójnie. Jak wynika jednak z opisanej przez Pana powyżej sytuacji, nie będzie ponosił Pan opłaty za usunięcie świerku, ponieważ w przypadku uzyskania zezwolenia na wycięcie drzewa przez osobę w celu niezwiązanym z jej działalnością gospodarczą, jak również dodatkowo w razie wycinania drzew, które zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia w istniejących obiektach budowlanych lub funkcjonowaniu urządzeń przesyłowych, o których mowa w art. 49 § 1 Kodeksu cywilnego, opłaty za usunięcie drzewa nie pobiera się (art. 86 ust. 1 pkt 2 i 4 ustawy o ochronie przyrody).

3. Jesienią zeszłego roku syn moje sąsiadki za jej zgoda wykonał odprowadzenie wody deszczowej z ich dachu domu mieszkalnego. Wylot rury odprowadzającej deszczówkę znajduje się wprawdzie na terenie działki sąsiedniej, ale strumień skierowany jest i trafia na moją posesję. Od zeszłego roku w ten sposób zalano mi już kilkukrotnie ogródek warzywny, który uprawiam wokół domu. Na moje prośby, by skierowali wypływ wody w inną stronę, sąsiedzi reagowali śmiechem lub zbywali mnie. Bardzo proszę o poradę co ja mogę zrobić w takiej sytuacji.

Zachowanie sąsiadów, które Pan opisał kodeks cywilny określa mianem tzw. immisji bezpośredniej, czyli takiego fizycznego oddziaływania jednej z nieruchomości na sąsiednią, które powoduje zakłócenie korzystania przez Pana z Pańskiej nieruchomości. Zgodnie z treścią art. 140 kc właściciel może korzystać ze swojej rzeczy (nieruchomości), lecz czynić to powinien w granicach prawa i zgodnie z jej społeczno-gospodarczym przeznaczeniem. Dlatego też, skoro działania sąsiadów w sposób jawny i oczywisty ingerują w korzystanie przez Pana z działki, to może Pan wezwać sąsiadów do zaniechania takiego zachowania (wraz ze wskazaniem, że domaga się Pan np. skierowania odpływu rury w inną stroną lub wybudowania studzienki), a w razie ich dalszej bezczynności, może Pan wytoczyć sprawę w sądzie powołując się na art. 222 § 2 kc.

4. Proszę o poradę w sprawie współwłasności nieruchomości. Jestem współwłaścicielką działki, moje udziały wynoszą 80/96 części. Pozostali współwłaściciele mają 16/96 części. Czy oni mogą sprzedać swoje części bez mojej zgody?

Szanowna Pani, art. 199 kc stwierdza, że każdy ze współwłaścicieli może rozporządzać swoim udziałem w nieruchomości wspólnej, bez zgody pozostałych współwłaścicieli. W pojęciu rozporządzania mieści się zaś m. in. sprzedaż udziałów współwłaściciela. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w tym przypadku będzie to sprzedaż udziałów w nieruchomości (ułamkowych części prawa do nieruchomości), a nie konkretnej, wydzielonej części nieruchomości.

 

Kontakt
Kalejta, Banaszak-Gałczyńska
Adwokaci Spółka Jawna
ul. Raszyńska 3 lok. 5
02-026 Warszawa
(Warszawa Centrum, przy Placu Zawiszy)
Tel.: 22 40 00 186
Fax: 22 11 58 950
Tel. kom.: 693 216 620
Tel. kom.: 606 633 408
E-mail: biuro@kbg-adwokaci.pl
Współpracujemy z Kancelarią:
Augustyniak Buszan Strzyżewska
Adwokat Radca prawny
Doradca prawny

z siedzibą przy ul. Armii Krajowej 22/2 w Sopocie